| |

Przedwczesna rezygnacja z celów zawodowych

Sukces rodzi sukces. Eleanor Roosevelt powiedziała: „Zyskujesz odwagę i pewność siebie, robiąc te rzeczy, których – jak sądzisz – nie potrafisz zrobić”. Wiele kobiet pozwala, by otoczenie odciągnęło je od młodzieńczych marzeń i planów zawodowych. Mary Catherine Bateson, córka antropologów Margaret Mead i Gregory’ego Batesona, jest autorką wspaniałej, głębokiej książki pod tytułem Composinga Life. Pisze w niej, że inaczej niż w przypadku mężczyzn, życie wielu kobiet nie jest linearne, lecz ulega ciągłym zmianom. „Nasze życie – pisze Bateson – podlega wielokrotnym zmianom kierunków, częściowo na skutek wydłużenia okresu zdrowia i produkcyjności”. To właśnie wspomniana zmiana kierunków staje na przeszkodzie realizacji planów. W rezultacie, kiedy chcemy do nich powrócić, może się okazać, że pracodawcy nie są już nami zainteresowani.

W trakcie pracy w ARCO poznałam wiele dobrze wykształconych, inteligentnych kobiet, którym oferowano jedynie stanowiska najniższego szczebla, ponieważ porzuciły młodzieńcze ambicje zawodowe. Błędnie założyły, że będą mogły powrócić do pracy i kontynuować kariery w miejscu, w którym je przerwały. Kiedyś przeprowadzałam rozmowę kwalifikacyjną z kobietą starającą się o stanowisko w dziale komunikacji korporacyjnej. Z jej życiorysu wyczytałam, że wiele razy podejmowała i przerywała pracę. Skończyła dziennikarstwo i początkowo planowała zostać redaktorem lub wydawcą. W ciągu ostatnich 12 lat pracowała na wielu stanowiskach administracyjnych, lecz nigdzie dłużej nie zagrzała miejsca (pracowała od 8 do 18 miesięcy). Zawsze rezygnowała z posady, ponieważ ciągłe zmiany pracy jej męża zmuszały ją do podróżowania po kraju. Była naprawdę uroczą i bystrą kobietą, ale przyznała, że nie potrafi obsługiwać zaawansowanych technologicznie, nowoczesnych urządzeń biurowych. Biorąc to pod uwagę, jak również jej poszatkowaną historię pracy, nie mogłam z czystym sumieniem przepuścić ją do kolejnego etapu rekrutacji.

Gdyby chociaż była na bieżąco z osiągnięciami technologicznymi, wzięłabym ją pod uwagę z innymi kandydatami. Gdyby udało jej się zrealizować jakikolwiek ze swoich celów – niezależnie od tego, jak mało znaczący mógłby się wydawać – uznałabym ją za bardziej zdolną do wytrwałego realizowania celów działu komunikacji korporacyjnej. Zamiast tego, podobnie jak w przypadku wielu innych kobiet w takiej sytuacji, jej jedyną szansą na zdobycie upragnionej pozycji w firmie było rozpoczęcie pracy na najniższym szczeblu sekretarskim i wspinanie się do góry.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *